Mijały kolejne dni, godziny, tygodnie, a ja dalej stałam w miejscu. I zastanawiałam się: dlaczego?
Dlaczego po raz kolejny poprawiam swoją stronę? Dlaczego nie mogę zabrać się za reklamę? Za wpisy? Za aktualizację strony? Przecież wszystko jest gotowe.
A jednak coś mnie zatrzymywało.
Myślałam: może lęk? Może perfekcjonizm, który z niego wynika? Może obawa przed oceną? Pojawiały się różne hipotezy, różne myśli.
Kiedyś próbowałabym się zmusić. Miałabym w sobie poczucie winy. Oceniałabym siebie. Pewnie zastanawiałabym się, co jest ze mną nie tak, skoro nie potrafię po prostu zrobić tego, co przecież powinnam.
Dzisiaj już tego nie robię.
Jeżeli stoję w miejscu, pozwalam sobie na to.
Bo wiem, że to o czymś mówi.
Zatrzymuję się wtedy przy sobie i sprawdzam: co się ze mną dzieje?
Jakie mam myśli?
Co czuję?
Co dzieje się w moim ciele?
Czego potrzebuję?
Jestem uważna na siebie. Pozwalam pojawiać się różnym myślom, emocjom, zachowaniom. Daję sobie przestrzeń i czas, żeby zauważyć, co tak naprawdę dzieje się ze mną.
Wiem, że to przyniesie mi ulgę i wolność. A kiedy będę gotowa, znajdę odpowiedź, która pokaże mi perspektywę i kierunek, w którym chcę pójść.
I dzisiaj właśnie tak się stało.
Pomyślałam: a może to wcale nie jest lęk?
Może po prostu tak bardzo zależy mi na tym, żeby to, co tworzę, było autentyczne.
Żeby było moje.
Bo wszystko, co jest we mnie, jest moje.
Moje myśli.
Moje emocje.
Moje zachowania – te, które mi się podobają, i te, które czasami chciałabym zmienić.
Moje błędy.
Moje pomyłki.
Moje doświadczenia.
To wszystko jestem ja.
I nie muszę być idealna, żeby to wszystko przyjąć.
Pozwalam sobie na to, żeby być sobą – również wtedy, kiedy nie wszystko we mnie mi się podoba.
To jest dla mnie akceptowanie siebie.
Pozwalanie sobie na błędy. Na pomyłki. Na to, że czasami nie wiem. Że czasami nie zachowam się tak, jak chciałabym się zachować.
Mogę coś zmieniać, ale nie muszę odrzucać siebie tylko dlatego, że coś mi się we mnie nie podoba.
Mogę się sobie przyglądać. Mogę próbować rozumieć. Mogę wybierać inaczej.
I dzisiaj coraz bardziej czuję, że to, co tworzę, jest ze mną spójne.
Z tym, co myślę.
Z tym, co czuję.
Z tym, w co wierzę.
Z tym, jak patrzę na człowieka.
I kiedy ta spójność się pojawia, uruchamia się we mnie działanie.
Fascynuje mnie odkrywanie siebie.
Swoich myśli.
Emocji.
Schematów.
Reakcji.
Tego, co dzieje się we mnie, zanim jeszcze pojawi się działanie.
Fascynuje mnie ten proces.
Lubię siebie.
I coraz bardziej zaprzyjaźniam się ze sobą.
Nie dlatego, że zawsze wszystko rozumiem. Tylko dlatego, że coraz częściej chcę siebie zrozumieć, zamiast siebie oceniać.
To jest dla mnie bardzo ważne.
Bo jeśli chcę, żeby coś w moim życiu się zmieniło – miejsce, przestrzeń, ludzie, sposób, w jaki żyję – wiem, że mogę zacząć od siebie.
Od tego, na co mam wpływ.
I od świadomości, że w każdej sytuacji mam możliwość wyboru.
Mogę wybrać, kim chcę być.
Jak chcę się zachować.
Co chcę zrobić.
Nie zawsze mam wpływ na to, co się wydarzy.
Ale mam wpływ na to, co zrobię z tym, co się wydarzy.
I wtedy przestrzeń zaczyna się robić większa.
Potrzebuję jasnych ram. Potrzebuję granic.
Potrzebuję czasami zamkniętej przestrzeni i poczucia własnego ciała.
Bo właśnie te ramy i ta zamknięta przestrzeń pozwalają mi zobaczyć, gdzie kończę
się ja, a zaczyna drugi człowiek i świat. Dzięki temu,że widzę i czuję swoje granice,
Mogę myśleć, czuć i widzieć szerzej.
Wybierać.
Działać.
Zmieniać.
Być sobą.
I może właśnie dlatego tak bliskie jest mi dzisiaj „Oto jestem”.
To od tego chcę zacząć przygodę z Gabinetem.
Od prostego:
Oto jestem.
Taka, jaka jestem.
Ze wszystkim, co jest moje.
Z tym, co we mnie lubię, i z tym, czego jeszcze nie rozumiem. Z tym, co chciałabym zmienić, i z tym, co już potrafię przyjąć.
Nie chcę być kimś, kto ma gotowe odpowiedzi na wszystko.
Chcę być człowiekiem, który potrafi się zatrzymać, zaciekawić, poszukać i być
naprawdę obecnym przy drugiej osobie.
I jeśli kiedyś przyjdziesz do mnie, chciałabym, żebyś również mógł powiedzieć:
Oto jestem.
Taki, jaki jestem.
Bez udawania.
Bez potrzeby bycia idealnym.
Bez konieczności dopasowania się.
Z całą swoją historią, emocjami, myślami, zachowaniami, błędami i pomyłkami.
Bo może właśnie od tego zaczyna się prawdziwe spotkanie.
Ty i ja.
Dwoje ludzi, którzy mogą być ze sobą.
