Trudne zachowania dziecka. Nie wszystko musi być po naszemu – zanim zaczniemy zmieniać, spróbujmy je zobaczyć.


O potrzebach dziecka, granicach, poczuciu bezpieczeństwa, emocjach i o tym , dlaczego nie ma jednej dobrej drogi dla wszystkich.

Kiedy dziecko nie chce iść spać, złości się, nie słucha, nie może się skupić albo po raz kolejny próbuje przesunąć ustaloną granicę, bardzo łatwo zobaczyć przede wszystkim
trudność.

„Znowu wymyśla”.
„Robi to specjalnie”.
„Przeciąga”.
„Muszę coś z tym zrobić”.
Ale można zacząć inaczej.
Co właściwie się tutaj dzieje?
Czy dziecko jest zmęczone? Czy naprawdę jest głodne? Czy trudno mu zakończyć zabawę? Czy potrzebuje bliskości? Czy czegoś się boi? Czy trudno mu przejść z jednej czynności do drugiej?
A czasami po prostu jeszcze tego nie
wiemy. I to też jest w porządku. Każde dziecko jest inne. Nie ma jednego sposobu, który sprawdzi się u każdego dziecka. Jedno potrzebuje więcej ruchu. Inne więcej ciszy. Jedno szybko przechodzi z jednej aktywności do drugiej. Innemu potrzeba więcej czasu. Jedno dziecko łatwo przyjmuje zmianę. Dla innego nawet mała zmiana może być trudna. Dlatego zanim zaczniemy coś zmieniać, warto zobaczyć konkretne dziecko. Nie tylko jego trudności. Także jego potrzeby, mocne strony, zainteresowania, możliwości i to, co już potrafi.
Ale rodzic też jest człowiekiem W tym wszystkim łatwo zapomnieć o rodzicu. Rodzic również ma swoje doświadczenia,n przekonania, granice i potrzeby.
Może być zmęczony. Może czegoś nie chcieć. Może mieć inne zdanie. Może nie być jeszcze gotowy na proponowaną zmianę.
I to również warto uszanować.
Kiedy rodzic przychodzi po pomoc, nie oznacza to, że oddaje komuś prawo do decydowania za siebie.
Możemy pokazać inną możliwość. Możemy powiedzieć: „Możemy spróbować zrobić to inaczej”.
Możemy wyjaśnić, dlaczego coś proponujemy. Możemy wspólnie zastanowić się, co może się wydarzyć.
Ale rodzic może odpowiedzieć:
„Nie chcę tego robić”.
Albo:
„Jeszcze nie jestem na to gotowy”.
I wtedy nie trzeba zmieniać wszystkiego naraz.
Można zacząć od tego, na co człowiek jest gotowy dzisiaj.

Zrozumienie nie oznacza braku granic.
To, że próbujemy zrozumieć dziecko, nie oznacza, że pozwalamy mu na wszystko. Możemy powiedzieć: „Widzę, że chcesz jeszcze się bawić. Rozumiem. Teraz jednak jest czas na sen”. Możemy być blisko i jednocześnie postawić granicę. Możemy uznać emocje dziecka, a jednocześnie powiedzieć „nie”. Możemy też zastanowić się, dlaczego ta granica jest dla niego tak trudna. Bo może chodzić o zwykłe przeciąganie. Ale może też chodzić o lęk, potrzebę bliskości, trudność z zakończeniem aktywności albo potrzebę większej przewidywalności. Dlatego warto patrzeć nie tylko na zachowanie. Warto patrzeć na człowieka.
A co z naszymi przekonaniami?
Każdy z nas ma w głowie różne „powinno się”.
Dziecko powinno spać samo. Powinno słuchać za pierwszym razem. Powinno umieć się skupić. Dobry rodzic powinien wiedzieć, co zrobić.
Powinno być tak.
Nie powinno być inaczej.
Tylko że życie rzadko jest takie proste. To, co działa w jednej rodzinie, nie musi działać w drugiej. To, co jest ważne dla mnie, może nie być ważne dla Ciebie.
Możemy mieć inne zdanie. Możemy inaczej wychowywać dzieci. Możemy inaczej patrzeć na świat.
I samo to, że ktoś robi coś inaczej niż ja, nie oznacza, że robi źle. Nie musimy być tacy sami.
To jest ważne również w relacji z dzieckiem. Dziecko nie jest naszym przedłużeniem.
Nie musi mieć takich samych zainteresowań, potrzeb, reakcji i sposobu patrzenia jak my.
Może być inne.
Może potrzebować czegoś innego.
Może mieć inne tempo.
Naszym zadaniem nie jest zrobić z niego kogoś, kim nie jest. Naszym zadaniem jest pomóc mu lepiej radzić sobie z tym, co jest dla niego trudne, pozostawiając miejsce na jego własną osobowość.
Dlatego w gabinecie zaczynamy od człowieka. Kiedy przychodzisz z dzieckiem, nie chcemy od razu pytać:
„Jak zmienić to zachowanie?”

Chcemy najpierw zobaczyć:
Kim jest to dziecko?
Czego potrzebuje?
Co jest dla niego trudne?
Co mu pomaga?
Co potrafi?
Co lubi?
Czego się boi?
Jak się komunikuje?
Jak radzi sobie z emocjami?
Jak funkcjonuje jego ciało?
A potem dopiero szukamy sposobu, który będzie dla niego możliwy. Czasem będzie to praca nad koncentracją. Czasem nad regulacją emocji. Czasem nad granicami. Czasem nad poczuciem bezpieczeństwa. Czasem nad relacją.
A czasem pierwszym krokiem będzie po prostu lepsze zrozumienie tego, co się dzieje.
Bo nie chodzi o to, żeby zmienić dziecko w kogoś innego.
Chodzi o to, żeby pomóc mu być sobą i jednocześnie lepiej radzić sobie z tym, co jest dla niego trudne.
I może właśnie dlatego czasem warto zrobić coś na opak.
Inaczej.
Po swojemu.
Nie po to, żeby odwrócić cały świat.
Tylko żeby zobaczyć, że nie ma jednej drogi dla wszystkich.

Przewijanie do góry